Menu Zamknij

           Ostatnie tygodnie to ciężki czas dla menadżerów i właścicieli firm. Wiele się mówi o zwalnianych pracownikach i ich problemach dużo mniej o dawce stresu jakiej muszą sprostać ludzie odpowiedzialni za los firmy. Biznes, który znali i rozumieli przed pandemią się skończył i wpłynęli na całkowicie nieznane i zdradzieckie wody. Ich firmy stanęły przed widmem bankructwa. To co budowali nieraz przez lata ciężkiej pracy i wyrzeczeń może zostać zniszczone dosłownie w moment a stres związany z tą sytuacją jest ogromny. 

           Czym różni się aktualna sytuacja od tego z czym na co dzień borykają się zarządzający firmami? Przecież stres i praca pod presją w sytuacji niepewności jest praktycznie wpisana w ich „zakres obowiązków”.

           Pandemia i jej konsekwencje stawiają wielu menadżerów przed wyzwaniami o całkowicie innej skali. Aktualna sytuacja to wyzwanie, które może się okazać zbyt duże, aby sobie z nim skutecznie poradzić. To nie jest częsta sytuacja zawodowa. Uleganie przeciwnościom nie istnieje praktycznie w codzienności menadżera. Przyzwyczajeni są raczej do kreowania rzeczywistości i stawiania czoła przeszkodom. W sytuacji wywołanej pandemią pomimo heroicznych często wysiłków, aby do tego nie dopuścić, muszą jednak ulec – stracić firmę, pozycję rynkową, swoją pozycję zawodową itp. Wynikające z tego poczucie porażki, słabości to niecodzienne uczucia. Mogą mieć bardzo negatywny wpływ na samoocenę i zdolność do racjonalnego działania. Paradoksalnie uświadomienie sobie własnej słabości, zaakceptowanie faktu, iż istnieją zjawiska, na które nie mamy wpływu i które mogą zniweczyć nasze najlepsze plany, może być zbawienne w tej sytuacji. Może przywrócić równowagę psychiczną potrzebną do tego, aby być w stanie chłodno ocenić sytuację i podjąć racjonalne działania.

           W parze z poczuciem mocy i sprawczości często idzie poczucie odpowiedzialności: za firmę, za pracowników, za klientów. Menadżerowie i właściciele firm są często dumni z ilości miejsc pracy, które stworzyli, z atmosfery pracy w zarządzanej przez nich firmie. Zwolnienia pracowników wywołane pandemią burzą ten sielski obraz. Z dnia na dzień muszą zwalniać często bardzo dobrych pracowników. Do tego dochodzi w sytuacji, kiedy nie wiadomo, kiedy będą oni sobie w stanie znaleźć kolejne źródło utrzymania. Powoduje to potężny konflikt wewnętrzny wokół wartości, które przyświecają zarządzającym. Z jednej strony firma i chłodny rachunek ekonomiczny, z drugiej strony zostający bez źródła utrzymania pracownicy. Tak naprawdę żadne wyjście – ani chłodno wykalkulowane niezbędne zwolnienia, ani druga skrajność – utrzymywanie upadającej firmy z własnych oszczędności albo z pożyczonych środków nie rozwiązuje tego konfliktu – nie rozwiązuje tego konfliktu. Do tego potrzeba znaleźć rozwiązanie, które jakoś łączy obie te strony i nie marginalizuje żadnej z nich.

          Pandemia to dla wielu z zarządzających czas zmierzenia się z własną niemocą. Dotychczasowy tryb działania pełny poczucia sprawczości, mocy i wysokiej samooceny może aktualnie tylko przeszkadzać i być źródłem sporej dawki stresu. Uświadomienie sobie własnej niemocy w zderzeniu z czymś tak wielkim jak efekty pandemii, zbudowanie swojej samooceny na czymś innym niż tylko wypełnianie ambitnych celów i zauważanie w innych i w sobie różnych punktów widzenia na tą sytuację i próbowanie uwzględniania ich wszystkich, może pomóc przetrwać tą sytuację w miarę dobrej kondycji psychicznej.

 

O autorze:

Michał Jarecki – psychoterapeuta, coach i mentor. Przez wiele lat był członkiem zarządu w dużych instytucjach finansowych. W swojej pracy zawodowej łączy obie te dziedziny i pomaga menadżerom radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami w ich życiu zawodowym i prywatnym. Więcej na www.michaljarecki.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *